Patron

23 września 2011 r. Zespół Szkół w Bolesławcu przyjął imię Korpusu Ochrony Pogranicza.  Decyzja ta była podyktowana przede wszystkim tym, że żołnierze tej formacji prowadzili na naszym terenie we wrześniu 1939 roku bohaterską walkę z przeważającymi siłami niemieckimi. Odwaga, męstwo, honor, patriotyzm to słowa, które w pełni były realizowane przez tamtych żołnierzy a dziś powinny być pielęgnowane przez uczniów i nauczycieli naszej szkoły. Przyjęcie imienia przez szkołę poprzedziła intensywna współpraca naszej placówki ze Stowarzyszeniem Weteranów Polskich Formacji Granicznych, której owocem m.in. było posadzenie 20.10.2010 r. Dębów Katyńskich dedykowanych żołnierzom KOP: Feliksowi Kopciowi i Czesławowi Nosko zamordowanym przez NKWD w 1940. Ponadto odbywały się spotkania z weteranami, wieczornice, festyn szkolny, w którym uczestniczyła grupa rekonstrukcyjna ułanów Korpusu Ochrony Pogranicza, zorganizowano wystawę tematycznie związaną z formacją, która dziś patronuje naszej szkole.  Organizowano liczne konkursy (poezji i pieśni patriotycznej, szkolny konkurs historyczny „Ocalić od zapomnienia”, konkurs na logo szkoły) a także zabawy związane tematycznie z dziejami KOP, jak np. Dzień Dziecka z historią w tle.  Przyjrzyjmy się teraz dziejom formacji, której imię nosi nasza szkoła.

Korpus Ochrony Pogranicza został powołany do życia rozkazem z dnia 12 września 1924 r. Mianowany dowódcą formacji, gen. Henryk Odrowąż – Minkiewicz zwracał się w pierwszym rozkazie do żołnierzy: „Na ziemiach, umęczonych długoletnią wojną, zapanował znowuż gwałt i terror. Cichy, pracujący w pocie czoła mieszkaniec wsi i miast nie jest pewien dnia, ani godziny. W tych warunkach cała ludność Województw Kresowych spogląda na żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza, jako swoich właściwych obrońców.” W słowach tych opisywał sytuację na wschodnich rubieżach II Rzeczpospolitej. Miał na myśli długą granicę pomiędzy Polską, a ZSRR, na której nieustannie dochodziło do starć, potyczek, a nawet regularnych bitew, pomiędzy polskim wojskiem wpieranym przez policję, a zbrojnymi bandami przychodzącymi z drugiej strony pasa granicznego. Powyższa sytuacja stanowiła główny powód decyzji o powołaniu do życia nowej formacji: Korpusu Ochrony Pogranicza. Jej zadanie w głównej mierze miało na celu ochronę porządku na wschodniej granicy i terenach przyległych. Uznano bowiem, że jedynie zorganizowana, dobrze wyszkolona i wyposażona na sposób wojskowy formacja, będzie w stanie zaprowadzić na tym terenie ład i porządek. Korpus Ochrony Pogranicza był formacją wojskową o rozbudowanej strukturze. Posiadał własne oddziały piechoty, saperów, kawalerii, żandarmerii, artylerii, a nawet świetnie działającą służbę wywiadowczą. Do Korpusu można było zostać przeniesionym, po odbyciu zasadniczej służby w Wojsku Polskim. Traktowano to, jako znaczny awans  i nobilitację. Była to jedyna w pełni bojowa formacja wojskowa w okresie międzywojennym. Jej żołnierze nie potrzebowali szkoleń na poligonach, oni codziennie pełnili służbę z bronią, codziennie mieli kontakt z nieprzyjacielem. Korpus wyższą kadrę pozyskiwał ze szkół oficerskich poszczególnych rodzajów broni. Sam natomiast szkolił własną kadrę podoficerską. W tym celu 28 sierpnia 1928r. na terenie dawnej carskiej twierdzy w Osowcu sformowany zostaje Batalion Szkolny KOP, który przemianowano 28 lutego 1930 r. w Centralną Szkołę Podoficerską KOP. W ramach mobilizacji w 1939 roku, na bazie poszczególnych brygad KOP tworzy się oddziały wojska, których zadaniem jest zasilenie głównych siły skierowanych do obrony kraju. Na ich miejsce „odtwarza” się oddziały KOP z rezerw, w punktach dotychczasowego postoju. 17 września 1939r. tylko KOP stoi na drodze Armii Czerwonej. Jednak rozkazy są niejednoznaczne. Naczelny Wódz rozkazuje „z Sowietami nie walczyć„, chyba, że w przypadku bezpośredniego ataku lub próby rozbrojenia. Cześć pododdziałów wycofuje się paląc wcześniej dokumenty tajne, część podejmuje nierówną walkę, najczęściej pozostając na zawsze na jej polu. 21 września 1939 r. gen. Orlik – Rückemann organizuje improwizowane zgrupowanie KOP w rejonie Woli Kucheckiej. Wtedy ma pod swoją komendą 8 700 żołnierzy KOP-u. Jedynym w owym czasie celowym kierunkiem działania jest marsz pod Kock i dołączenie do SGO „Polesie” gen. Franciszka Kleeberga. Po drodze dochodzi cały czas do starć z Sowietami. Największe z nich mają miejsce pod Szackiem w dniach 29 – 30 września 1939 i 1 października 1939 r. pod Wytycznem. Po tej bitwie gen. Rückemann rozwiązuje zgrupowanie, zwalnia pozostałych przy nim żołnierzy z przysięgi. Wielu żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza wziętych do niewoli na Wschodzie zostało zamordowanych przez NKWD w Katyniu i Charkowie.

Żołnierze Korpusu  nie tylko walczyli z Armią Czerwoną, część oddziałów stawiła opór najeźdźcy niemieckiemu. Formacją taką był m.in. 4 szwadron Pułku Kawalerii KOP pod dowództwem rotmistrza  Bartosiewicza,  którego żołnierze wsławili się bohaterską walką na terenie naszej obecnej gminy.  31 VIII 1939 r. 4 szwadron został rozlokowany na Piaskach niedaleko Bolesławca. Na jego wyposażeniu znalazły się dwa ckm-y i działko przeciwpancerne „Bofors”.  Uczestnik i żołnierz KOP Lucjan Woźniak tak opisał tamte wydarzenia: „Niemcy rozpoczęli natarcie około godz. 6 gdy mgła zaczęła powoli opadać. Na tle słabo zarysowanych budynków ujrzeliśmy rozwijającą się tyralierę nieprzyjaciela […]. Zamierzałem otworzyć ogień gdy nieprzyjaciel zejdzie w dolinkę i zbliży się do strumyka, wijącego się wzdłuż naszych stanowisk. W Pewnym momencie usłyszałem warkot silników czołgów ale ich jeszcze nie widziałem […] W końcu z mgły wynurzył się pierwszy czołg, wydawał mi się nieduży, zbliżał się do mostku a mój celowniczy denerwował się chcąc już oddać strzał.  Sam przeżyłem silny lęk, zdawało mi się, że obsługa czołgu wszystko widzi i zaraz wjedzie w nas. Powoli opanowałem się, uprzytamniając sobie,  że jego widoczność jest daleko gorsza, bo co on może widzieć przez wąziutką szczelinę. Dopiero gdy znalazł się kilkanaście metrów od mostku dałem znak. Padł strzał, czołg lekko skręcił, pochylił się nad rowem i stanął.Za chwilę najechał drugi czołg, kilkadziesiąt metrów za nim trzeci. Gdy drugi czołg zbliżał się do trafionego padł drugi strzał, usłyszeliśmy wybuch i czołg zaczął płonąć. Trzeci czołg dodał gazu i gdy mijał płonący czołg został w tym momencie trafiony. Celowniczy przysunął się do mnie i z radości zaczął mnie całować. Nie byłem mu dłużny, takiego efektu nie spodziewałem się”.  Podobnym sukcesem mógł się poszczycić 1 szwadron operujący w rejonie Żdżar. Wszedł on do akcji w godzinach przedpołudniowych i zniszczył dwa niemieckie czołgi. Około południa szwadrony dostały rozkaz opuszczenia zajmowanego terenu i wycofania się w kierunku Sokolniki-Walichnowy-Lututów. Ogółem żołnierze  1 Pułku Kawalerii KOP zadali poważne straty zmotoryzowanemu pułkowi SS Leibstandarte Adolf Hitler szacowane na około 7-8 czołgów i utrzymali bronione pozycje do południa wycofując się tylko na wyraźny rozkaz dowództwa.